wtorek, 30 grudnia 2014

Demontaż silnika

Ostatni w 2014 roku demontaż silnika po wydarzeniach sprzed miesiąca. Muszę sprawdzić czy wentylator chłodzenia rzeczywiście się rozpadł i wziąć piecyk pod lupę żeby zobaczyć dlaczego całe koło pasowe jest w oleju. Wcześniej zakładałem, że pierścienie przepuszczają i olej leci z góry przez odmę. W celu sprawdzenia wykonałem doświadczenie: koniec odmy wprowadziłem do czystej, przezroczystej plastikowej butelki i bardzo się zdziwiłem, że po kilkuset kilometrach w butelce nie było ani kropli oleju. 

Tymczasem po demontażu belki stawiam na pęknięcie na wypuście koła pasowego. A jak jest na prawdę okaże się za kilka dni, po Nowym Roku gdy zamówię nowy wentylator chłodzenia silnika, który obecnie wygląda tak: 



Wbrew przypuszczeniom, nie poszło na osi a wyleciały łopatki. To czwarty wentylator który mi się popsuł i trzeci z którego wyleciały łopatki. Kto to produkuje takie dziadostwo? Sypie się bez dotykania. Ale nie ma się czemu dziwić. Każdy, kto chociaż raz trzymał w ręku oryginalny wentylator na pewno zastanawiał się jak to możliwe, że tak lichej konstrukcji element w ogóle znalazł zastosowanie w masowo sprzedawanym przez dziesięciolecia samochodzie.

Tym razem jednak zamierzam przechytrzyć system i podwójnym wysiłkiem finansowym zamontować koło wentylatora składającego się z jednego kawałka metalu. Bo jeśli jest zbudowane tylko z jednego kawałka to nie ma co od czego odpaść. Ale pożyjemy, zobaczymy.


(fot. Race Tech)



1 komentarz:

  1. Piękne czasy kiedy budowa silnika byla prosta jak budowa cepa , no ale z drugiej strony , jest po kim poprawiać Vag-Expert

    OdpowiedzUsuń